To możne być rok przełomu. To powinien być rok przełomu. I w Polsce i w polityce międzynarodowej. U nas wreszcie “czas na zmiany”. Wybory prezydenckie i parlamentarne mogą dać Polsce szanse na wstanie z kolan. Bo problemem obecnej władzy jest między innymi to, że widzi ona tylko tyle, ile zobaczy uderzając przed obcymi czołem o ziemie. I naprawdę od głosów Polaków zależeć będzie czy da się “odmienić oblicze ziemi- tej ziemi”. Wygrać wybory prezydenckie będzie trudniej niż parlamentarne- ale jeśli z góry uznamy, ze walczymy tylko o “jak najlepszy wynik” to faktycznie oddamy pole. Wybory parlamentarne trzeba wygrać tak, aby nie trzeba było szukać koalicjanta. To bardzo realne, skoro w ostatnim sondażu mieliśmy aż 215 mandatów czyli brakuje nam do większości bezwzględnej tylko raptem 16 posłów. A do jesiennych wyborów jest przecież dużo czasu i zmęczenie władzy będzie narastać.
Czy 2015 rok będzie oznaczał zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego Polaków poprzez oddanie w końcu- przy 3-letnim opóźnieniu- gazoportu ? Obawiam się, ze możne się to odwlec o kolejny rok , co będzie oznaczać , iż ten rząd oddaje nas na pastwę Rosji na następne kilkanaście miesięcy.
Na arenie międzynarodowej A.D. 2015 możne być- choć nie musi- kolejnym rokiem Moskwy na gospodarczej równi pochylej . To zwiększy szanse na skuteczną presję polityczną Zachodu. Szkoda, ze nasz kraj jest w tym względzie- dzięki pani Kopacz- tak strasznie bierny.
Będą zatem zmiany. Daj Boże. Tyle , że Panu Bogu trzeba pomóc…
*Felieton w wersji skróconej ukazał się w Gazecie Polskiej Codziennej 02.01.2026
