Były marszałek Senatu, intelektualna podpora SLD Longin Pastusiak (każdy ma takich intelektualistów, na jakich zasługuje) wyjeżdża do USA na 8 miesięcy. Cel – wykłady. Pomijając cierpienia amerykańskich studentów sam pomysł jest godny poparcia. A nawet wart jest upowszechnienia. Kwaśniewski na Alaskę, Olejniczak do Ohio, Szmajdziński do Tennesee - nawet na 3 semestry. Czysty zysk dla Polski! Olejniczak mógłby mówić o ogrodnictwie, a także mieć wykład specjalny: "jak systematycznie rozśmieszać wyborców?", Szmajdziński mógłby uświadomić, jak wykorzystać doświadczenia Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej na amerykańskich college’ach, a Kwaśniewski świetnie poradziłby sobie z trudnym i nowatorskim tematem:"wpływ disco polo na europejską scenę polityczną"…
Możnaby to przeprowadzić też w ramach umowy międzyrządowej: Polska importuje z USA tarczę antyrakietową, a w zamian eksportuje tabuny aktywistów SLD ( i LID). Wszyscy się cieszą i światło się pali, zupełnie jak w jednej ze sztuk Jurandota. Amerykanie mają osobliwości, a my czerwonych, tj. - sorry - Indian na drugiej półkuli. Jeśli nawet ta transakcja jest bardziej korzystna dla Polski, niż dla Stanów to przecież ta asymetria jest usprawiedliwiona: to próba rozliczenia starych długów politycznych, związanych z Jałtą i zdrada F. D. Roosvelta…
A hasłem SLD winno być teraz: "Drang nach Westen". Polska odetchnie. Jedyny problem, żeby za szybko nie wrócili…
xxx
Z wielkiej chmury mały deszcz, a nawet ledwie mżawka. Kaczmarek przyjechał, wystąpił i… nic. No, właśnie to dobre określenie. Miało być polityczne "trzęsienie ziemi", a były tylko lekkie szmery. Miało wstrząsnąć Polską - a rozśmieszyło raczej.
Eksminister ostro ujadał na swoich dawnych kolegów. Tak przewidywalnego scenariusza konferencji dawno nie widziałem. Kaczmarek zasłaniał się nań i to bez przerwy tajemnicą państwową. A mi się coś jakoś wydaje, że po prostu nie miał nic ważnego i mądrego do powiedzenia. Gdyby miał rzeczywiście coś ważnego do zaoferowania, już dawno, by to ogłosił… A tak widzieć można było tylko nerwokonferencję czyli "wielkie nic". Poza prawniczymi, hermetycznymi wątkami były tylko emocje byłego ministra, jego urazy i masę zaklęć. Prawdziwa inflacja zaklęć. Plus kompletna, surrealistyczna bzdura o wpływaniu przez Kaczyńskiego na… wynik wyborów i ich przebieg przez… służby specjalne.
Tak naprawdę konferencja Kaczmarka to sprawa ściśle polityczna: ot, konferencja kandydata na premiera, konkurenta obecnego szefa rządu, pretendenta etc. Inna rzecz, że mało realny ten kandydat. Kaczmarek - premier? To "political fiction".
Kaczmarkowi zaszkodził Giertych. To były wicepremier rozdmuchał balon oczekiwań na "supersensacje" w wykonaniu byłego prokuratora. Stąd zawód. Stąd rozczarowanie. Stąd - u wielu - wzruszanie ramion.
Charakterystyczna wypowiedź Moniki Olejnik, której przecież nie sposób posądzić o sympatię do Kaczyńskich. Pisze, że Giertych i Kaczmarek zachowują się jak małe dzieci, nie chcąc pogodzić się z utratą rządowych foteli
Ja w każdym razie konferencji z Kaczmarkiem czyli "one man show" wysłuchałem uważnie. Nie kryje jednak, że jako człowiek dobrze wychowany starałem się starannie - pod jej koniec - ukryć ziewanie. I wiem, że nie byłem odosobniony…
A co do jej wartości "newsowej"… Cóż, pod tym względem znacznie ciekawsza od konferencji Kaczmarka okazała się informacja jednej z gazet, że w Indonezji wciąż formalnie istnieje kara śmierci… za masturbację. Albo i ta, że studentka archeologii z Finlandii odnalazła gumę do żucia z epoki neolitu czyli sprzed 5000 lat… To są newsy! Na tym tle Janusz Kaczmarek to kompletny nudziarz…
xxx
"Tanie państwo" realizowane jest w praktyce w resorcie pracy i polityki społecznej. Zamiast dwóch wiceministrów zajmujących się emeryturami - będzie jeden. Do resortu - na specjalne życzenie - nowej minister ("ministerki) Kluzik-Rostkowskiej wróci Bożena Rafalska odpowiedzialna za te kwestie wcześniej, ale zmuszona do odejścia przez Kalatę. Będzie pełnomocnikiem w randze sekretarza stanu (ten sekretarz stanu jest konieczny, bo Rafalska jednocześnie jest senatorem). Cóż, "feminizacja" tego resortu postępuje…
