Blog

31 lipca 2007

Mojzesowicz w rządzie, "Samoobrona" w szoku, Kaczyńscy w natarciu. PIS przypomina większościowego akcjonariusza firmy, który powiększa kapitał spółki przez podniesienie wysokości udziałów i dzięki temu pomniejsza znaczenie małych współwłaścicieli. To jest właśnie ta operacja: a ta "firma" to rząd Rzeczpospolitej.
Zaś "Samoobrona" czy tez jej kierownictwo zachorowało na schizofrenię: z jednej strony stwierdzą, że koalicja została zerwana, a z drugiej strony ministrowie i wiceministrowie tej partii pozostali na stanowiskach. Pełna schiza! I nie są to bynajmniej gry i zabawy ludu polskiego, bo ten patrzy na chocholi taniec "przystawek" ze wzrastającym zniesmaczeniem.
Pomysł z Mojzesowiczem ma polityczne ręce i nogi. Bo ten były "nr 2" Samoobrony nie jest facetem z politycznego salonu – przeciwnie: to chłopski działacz, który lepiej niż za biurkiem czuje się na własnym kombajnie. Dla wsi jest autentyczny i mówi do niej jej językiem. To superważne, bo wybory w Polsce od lat wygrywa ta partia, która zdobywa w danym czasie poparcie polskiej wsi. Kaczyński o tym wie.
A Lepper? Ma poczucie, że jest w matni. Z matni też można wyjść, ale jest to więcej niż niełatwe. "Mission impossible" Leppera?

Dodaj komentarz