Wielka tragedia polskich pielgrzymów we Francji. To wręcz narodowy dramat.Wszystko inne staje się od razu mniej ważne łącznie z polityką. W tej sytuacji jutrzejsze popołudniowe spotkanie przedstawiciele kilku partii wywodzących się z „Samoobrony”(wszystkie z „Samoobroną” w nazwie) staje się wydarzeniem, o którym nawet nie wypada pisać.
XXX
Rekonwalescencji ciąg dalszy. Korzystam ze zbiorów bibliotecznych, zresztą imponujących, Ojca. Podczytuję kilka rzeczy naraz. M.in. bibliofilskie wydanie "Hagada. Opowiadania o wyjściu Izraelitów z Egiptu na dwa pierwsze wieczory święta Pesach" - oryginał ukazał się w Wiedniu w 1927 roku. Książka o tyle jest charakterystyczna, że po lewej stronie mam tekst polski, a po lewej w jidysz…
XXX
Przeglądam tamże wyborną "Liber Proverbiorum Polonicorum" czyli "Księgę Przysłów Polskich" wydaną w Warszawie w latach 1889-1894 (zebrał i opracował Samuel Adalberg, dedykując swą pracę słynnemu Oskarowi Kolbergowi). A tam jedno "stare polskie przysłowie"(mówiąc bohaterem amerykańskiego serialu, porucznikiem policji USA polskiego pochodzenia - Banaczkiem…), jak ulał pasujące do ostatnich wyczynów prezydenta Putina. Oto one: "Pan panem, a Iwan a Iwanem"… Miejmy nadzieję, że rezultaty polityki Włodzimierza - Iwana Putina będą identyczne jak w innym przysłowiu: "Nie dla Iwanka śmietanka"…
XXX
Czego to ludzie nie wymyślą? Zwłaszcza ludzie radzieccy. Przeglądam właśnie, wydane niedługo po 60 rocznicy Rewolucji Październikowej, "Eksilibrisy Leninowskie", które ukazały się (to dodatkowy pretekst) w rocznicę urodzin Włodzimierza Iljicza Lenina. Wyszły w bibliofilskiej serii zaledwie 1000 egzemplarzy, w wyborze Wiktora Borysowa. Najbardziej uderzające były 3 eksilibrisy z Estońskiej SSR oraz Łotewskiej SSR oraz główka Lenina jako tło dla ukazanego na pierwszym planie: a) okrętu (wojennego), b) żołnierzy. Cóż, Lenin wiecznie żywy i do tego jeszcze zmilitaryzowany…
XXX
I jeszcze jedna mała książeczka, ale pasjonująca mnie jako historyka z wykształcenia - Wiktora Dzierżykraja Stokalskiego "Dzieje jednej partyzantki z lat 1917-1920"(w ramach serii: Wojna Polska 1918-1921). To zapomniane epizody walk z bolszewikami i zwykłymi bandytami na Kresach Wschodnich jednostek polskich, będących połączeniem regularnego wojska i ochotników spośród ziemiaństwa kresowego. Ten okres genialnie sportretowała Zofia Kossak-Szczucka w słynnej, barwnej, wstrząsającej "Pożodze", którą zachwycałem się 20 lat temu (obok powieści Małaczewskiego).Ta książka powstała w 1925 roku w Małopolsce, wydana została w 1927 roku we Lwowie, a wznowiono ją w Warszawie w latach 90. Autor, oficer i kresowy szlachcic, nie jest pisarzem, to raczej "reportaż uczestniczący"…
