1. Jaka jest definicja homofobii i jakie są jej przejawy?
Problem w tym, że nie ma precyzyjnej definicji homofobii. To wygodna sytuacja dla lobby homoseksualnego, które pojęcie “homofobii” rozciąga tak absurdalnie szeroko, że kwalifikuje doń nawet zwykłe głosy sceptycyzmu wobec np. adopcji dzieci przez lesbijki. W ten sposób pod tak pojmowaną “homofobię” można podciągnąć niemal wszystko. Stąd też walka z “homofobią”, a raczej wirtualną dyskryminacją środowisk homoseksualnych jest tak naprawdę instrumentem poszerzenia wpływów medialnych i legislacyjnych homoseksualistów.
2. Czy z homofobią należy walczyć instytucjonalnie?
“Homofobia” i walka z nią jest raczej ideologicznym wytrychem dla organizacji mniejszości seksualnych. W związku z tym wykorzystywanie w tym celu instytucji UE lub instytucji narodowych jest nieuzasadnione, a dodatkowo oznacza sięganie do kieszeni podatników - oczywiście wbrew podatnikom.
3. Czy w instytucjach UE ma miejsce homolobbing?
Homolobbing to nic innego jak forsowanie postaw, zachowań medialnych, a także rozwiązań prawnych korzystnych dla mniejszości seksualnych. Przykładem takiego homolobbingu może być debata w PE na temat homofobii, która miała miejsce parę tygodni temu. To na poziomie unijnym. Ale również na poziomie narodowym w parlamentach Francji i Belgii mieliśmy do czynienia ostatnio z klasycznym i - niestety - skutecznym “homolobbingiem”. Jednak szczególnym, “ulubionym” miejscem “homolobbingu” są media, w których walka mniejszości seksualnych o swoje prawa jest wręcz przedstawiana nieraz jako walka Dobra (środowiska homoseksualne) ze Złem (obskuranckie, wsteczne siły “heteroseksualnego obozu nietolerancji”…).
4. Czy są zawody, które są niekompatybilne z orientacją homoseksualną? Czy nauczyciel, wychowawca, trener dzieci i młodzieży może być homoseksualistą?
Z poziomu ogółu zejdźmy na poziom konkretu. Na pytanie czy chciałbym, aby mój 16 letni syn miał wychowawcę lub nauczyciela czynnego homoseksualistę? - odpowiedź brzmi: absolutnie nie! Nie obchodzi mnie orientacja seksualna moich bliźnich, ale to nie oznacza, że jest mi obojętne, jakie postawy będzie promować (także swoim przykładem) nauczyciel, trener czy przełożony w harcerstwie mojego syna.
5. Czy Państwo powinno uregulować prawnie ramy związków osób tej samej płci? Jeśli tak, to w jakich dziedzinach i w jakim zakresie?
Takie regulacje w Polsce już istnieją w ramach już funkcjonującego prawa. Nowe są zbędne. Próby nawet niewielkiej zmiany prawa w tym obszarze mogą być tylko pretekstem do zmian znacznie dalej idących, z czasem wręcz rewolucyjnych. Sprawdza się tu zasada: “dasz diabłu palec - to całą rękę weźmie…” lub “od rzemyczka do koziczka”. Dzisiaj np. mniejszości seksualne w Polsce mówią co najwyżej o pozwoleniu na małżeństwa homoseksualne, nie wypowiadając się zbyt głośno, ze względów taktycznych, o adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Jednak jutro - po załatwieniu małżeństw gejów i lesbijek - nagle wybuchnie problem adopcji.
6. Czy można pozwolić związkom osób tej samej płci na adopcję dzieci?
Zdecydowanie nie. W tej sprawie nie wolno ustąpić nawet o milimetr.
7. Czy UE może wymusić na Polsce uregulowania prawne w dziedzinie ochrony preferencji seksualnych?
Pod względem formalno - prawnym: nie. Może jedynie np. poprzez Parlament Europejski stosować presję psychologiczną czy nacisk medialny. Jednak sprawa ta leży w kompetencjach państw członkowskich, a nie Unii jako takiej.
