Blog

24 kwietnia 2006

Eurosceptycy dostali do ręki kolejny argument, a euroentuzjaści kolejny orzech do zgryzienia. Eurorealiści - tacy, jak ja - mogą tylko wzruszać ramionami i kręcić z dezaprobatą głową. Chodzi o - podpisaną już w tym roku - unijną regulację dotyczącą… ustanowienia nowego stanowiska pracy. Ta nowa funkcja to, ni mniej ni więcej - “wagowy bananów”! Co robi wagowy bananów? Wagowy bananów… waży banany. Takich oficjalnych, z certyfikatami, unijnymi świadectwami moralności “wagowych bananów ” jest obecnie w całej UE … 500!!!
Nawet nie wiemy, że tuż koło nas, w windzie, albo za zakrętem drogi czai się niepozorny wagowy. Wagowi są wśród nas! Średnio ok. 20 na kraj członkowski, choć faktycznie, odliczając Luksemburg i małe kraje bałtyckie - jest ich więcej.
Po cholerę to? Komisja Europejska kontrolować chce wszystko albo prawie wszystko Także import bananów z Afryki, Ameryki Środkowej czy Łacińskiej. Eksporterzy zwykle wysyłają banany w skrzynkach 20 - funtowych. Ponieważ część bananów gnije w transporcie to, żeby importer nie był stratny, banany pakuje się z lekką “nadwyżką - 21-22 funty. No i właśnie to trzeba dokładnie zważyć i spisać: banany dobre, banany zgniłe, różnica, tendencje w zależności od miejsca wysyłki etc. etc.
Rozporządzenie wyszło z dyrekcji generalnej ds. ceł. Człowiek, który je podpisał w rozmowie ze mną śmiał się i kręcił głową na … bezsens tej inicjatywy. Ale podpisał.
“Tak się bawi, tak się bawi Bruksela” - można by sparafrazować hasło piłkarskich kibiców w Warszawie. Tylko śmiech zamiera na ustach.

 

W ostatniej “Polityce” obszerny wywiad Janiny Paradowskiej z socjologiem, prof. Mirosławą Marody. Jak się ściśnie tę profesorską gadaninę zostaną, tak naprawdę, dwie rzeczy: 1) uznanie, że wejście Leppera do rządu to “skandal”, 2) stwierdzenie, że Pani Profesor jest “bezsilna wobec rzeczywistości”…
Co do tego drugiego - to zgoda. Ale skandalem nie jest wicepremier Andrzej Lepper, ale ta bezradność socjologa wobec niezrozumiałej, galopującej w innym - niż by się chciało - kierunku rzeczywistości.
Cenne jest przynajmniej to, że prof. Marody nie udaje obiektywnego badacza społeczeństwa, lecz jest jawnie stronnicza. Wolę taką walkę z otwartą przyłbicą niż zwyczajowe hektolitry hipokryzji i udawanej “bezpartyjności”.

 

Dzisiejsze posiedzenie Podkomisji Bezpieczeństwa i Obrony Parlamentu Europejskiego zostało zdominowane przez… kobiety. Znak czasu! Mieliśmy tylko dwóch gości i “obaj” to “obie”… Najpierw Annalisa Giannella, osobisty przedstawiciel Javiera Solany do nierozprzestrzeniania broni masowego rażenia (słuchając jej zrozumiałem, że poza przysłowiowym “austriackim gadaniem” jest też “włoskie gadanie” - i na to samo wychodzi po obu stronach Tyrolu…) oraz Margit Bruck-Friedrich - pani dyrektor Działu Kontroli Eksportu w Grupie Roboczej ds. eksportu broni konwencjonalnej (ta była bardziej dynamiczna).
Przyszło do tego, że nasze europejskie bezpieczeństwo we własne ręce biorą damy. Damy, które w gruncie rzeczy poznamy po owocach ich pracy…

Dodaj komentarz