W Prasie

Ryszard Czarnecki: Wypowiedź dla Monitora Unii Europejskiej nt.perspektywy finansowej Unii Europejskiej 2007-2013, najważniejszych zadań eurodeputowanych na rok 2006 oraz podsumowania aktywności Posła w PE za rok 2005


Ryszard Czarnecki: Wypowiedź dla Monitora Unii Europejskiej nt.
A) perspektywy finansowej Unii Europejskiej 2007-2013,
B) najważniejszych zadań eurodeputowanych na rok 2006 oraz
C) podsumowania aktywności Posła w PE za rok 2005

A. Perspektywa finansowa UE 2007- 2013 jest na pewno poniżej zarówno deklaracji samej Unii, jak i naszych wcześniejszych oczekiwań. Przypomnę, że w pierwszym projekcie budżetu 7- letniego UE, który ogłoszono jesienią 2003 roku była mowa o 80 mld euro. We wstępnym, ale oficjalnym projekcie udostępnionym rok później, jesienią 2004, była mowa o 75 mld euro. Projekt “Perspektywy Finansowej 2007 - 2013” Komisji Europejskiej przedstawiony m.in. Polsce w styczniu 2005, na początku prezydencji luksemburskiej zakładał, że otrzymamy 73 mld euro. Niespełna pół roku później ostateczna propozycja Luksemburga jako kraju przewodzącego Unii to 63 mld euro. Skończyło się, jak wiadomo, na niespełna 60 mld euro. W stosunku do intencji budżetowych sprzed dwóch lat oznacza to spadek o ponad 20 mld!

Z drugiej jednak strony, przyznajmy to uczciwie, rząd Marcinkiewicza nie miał zbyt dużego pola manewru. Ostateczny rezultat jest na pewno poniżej wcześniejszych oczekiwań, ale nie jest też jakąś szczególną niespodzianką. Jednak robienie z wyników szczytu w Brukseli propagandowego sukcesu jest elementem rządowej socjotechniki, a nie fotografią rzeczywistości.

Nie dokonując szczegółowej analizy unijnego budżetu na następne 7 lat (uczyniono to wielokrotnie) chciałbym jedynie zwrócić uwagę na fakt w zasadzie pomijany przez środki masowego przekazu w Polsce. Chodzi o strukturę środków przeznaczonych na badania naukowe i rozwój. Preferuje ona jednoznacznie kraje “starej” Unii. W praktyce oznacza to, przynajmniej częściową, r e n a c j o n a l i z a c j ę składki członkowskiej przez najbogatsze kraje UE, takie jak RFN, Wlk. Brytania, Francja, Holandia, Austria, Szwecja (tzw. Klub “6”). Słusznie domagając się zwiększenia tej części budżetu Unii, Polska i pozostała dziewiątka “nowych” wpadła w swoistą pułapkę. Taka bowiem konstrukcja rozdziału pieniędzy “na rozwój” powiększy tylko dysproporcję między “15” a “10”.

B. Co najważniejszego mogą zrobić polscy eurodeputowani w 2006 roku? Dwie rzeczy.

Po pierwsze: solidarnie (jak dotąd) walczyć o korektę perspektywy finansowej UE 2007 - 2013. Parlament Europejski ma prawo weta. Nie powinien z niego korzystać, ale groźbą jego użycia może wymusić choćby częściowe zmiany w nowym wieloletnim budżecie unijnym. Z perspektywy Polski kilkaset tys. euro - bo o to gramy - nie jest kwotą rewolucyjną, ale warto się po nią schylić.

Po drugie: doprowadzić do jak najszybszego przyjęcia i to w jak najkorzystniejszym kształcie tzw. dyrektywy usługowej oznaczającej zielone światło dla polskich przedsiębiorców, małych i średnich firm na obszarze UE. Obecnie poszczególne kraje członkowskie robią to już na własny rachunek, ale w sposób bardzo ograniczony (np. Belgia od 1 stycznia 2006 dopuściła na swój rynek pracy przedstawicieli 6 nowych kategorii zawodowych z Polski). Im dyrektywa usługowa będzie bardziej liberalna i wolnorynkowa - tym dla nas lepiej.

Poza tym “stały fragment gry”: promowanie w Parlamencie Europejskim polityki wschodniej UE - tak jak to było dotąd, począwszy od lipca 2004. Jest to szczególnie ważne w roku 2006 - roku wyborów parlamentarnych na Ukrainie i Białorusi. Polityka polskich posłów do PE okazała się w tym obszarze bardzo skuteczna względem Ukrainy, ale - niestety - bardzo nieskuteczna względem Białorusi (kilka rezolucji Parlamentu nie przyniosło żadnego efektu).

C. Podsumowanie mojej aktywności w PE za rok 2005 po części zastąpić może sucha statystyka: 67 wystąpień na forum plenarnym PE, 25 zapytań do Rady i Komisji Europejskiej. Ponad 20 razy reprezentowałem europarlament “na zewnątrz” - na czterech kontynentach (Azja, Afryka, Ameryka Północna, Europa), prowadziłem seminarium w PE nt. Kaszmiru, w imieniu PE zabrałem głos na sesji Zgromadzenia Parlamentarnego Unii Zachodnioeuropejskiej (UZE) w Paryżu, aktywnie działałem w Komisji Spraw Zagranicznych (AFET) PE, wpływając na kształt kilku rezolucji tej Komisji. Spośród polskich europosłów najczęściej zabierałem głos na sesjach PE. W kraju występowałem na różnego rodzaju konferencjach i panelach poczynając od Instytutu Spraw Publicznych przez mój macierzysty Uniwersytet Wrocławski, Helsińską Fundację Praw Człowieka i liczne spotkania z młodzieżą.

W grudniu 2005 - jako pierwszy Polak i pierwszy reprezentant Europy Środkowo- Wschodniej - zostałem wybrany do Zarządu Funduszu ASBL z siedzibą w Brukseli (obrót 170 mln euro).

Ryszard Czarnecki